JAROMIR NOHAVICA
Urodził się w 1953 roku w Ostrawie. Czeskocieszyński pieśniarz, kompozytor,
poeta i tłumacz. Działalność artystyczną rozpoczął od pisania tekstów dla innych
wykonawców. Dopiero w roku 1982 - namówiony przez przyjaciół - po raz pierwszy
wystąpił przed publicznością. Od swego debiutu należy do czołówki czeskich
pieśniarzy. Sam pisze i wykonuje swoje utwory, ma ich na swym koncie blisko 200
(wszystkie swoje utwory, zamieszczone w śpiewniku "Pisně
Jaromira Nohavici od A do Ž", zaśpiewał w trakcie legendarnego 9-godzinnego
koncertu w Helfśtýnie).
Tłumaczył utwory B. Okudżawy, W. Wysockiego, B. Viana, W. Młynarskiego i in. Ma na
swoim koncie 9 płyt, z których Mikymauzoleum zdobyła kilka nagród w ankietach
muzycznych i kandydowała do tytułu "Płyta roku 1993" w Czeskiej Republice.
Złota płyta Trzy świnki (razem z książką pod tym samym tytułem) była w roku
1994 najpopularniejszą pozycją dla dzieci i przez kilkanaście miesięcy mieściła się
w czołówce najlepiej sprzedających się płyt w Czechach. Złota płyta Divne
stoleti, wydana w listopadzie 1996 roku, zdobyła tytuł "Płyta roku 1996"
w czeskiej ankiecie muzycznej "Gramy" i przez kilkanaście tygodni zajmowała
czołowe lokaty na listach najlepiej sprzedających się płyt w Czechach. Jego najnowsza
płyta wydana w 2000 r. nosi tytuł Moje smutne srdce. Jaromir Nohavica, do 1989
roku "przedrewolucyjna, dysydencka legenda", dziś jest jedną z najbardziej
charyzmatycznych osobowości czeskiej sceny muzycznej. Ciągle pojawiają się kolejne
wznowienia jego płyt, a piosenki z nich sięgają najwyższych miejsc list przebojów.
Od około dwudziestu lat
mieszka w Czeskim Cieszynie, dzięki czemu jego kontakty
z Polską nabrały szczególnego charakteru. Jest uczestnikiem i inicjatorem
wielu czesko-polskich projektów artystycznych. W chwili obecnej w Pradze, wystawiana jest
w jego tłumaczeniu śpiewogra E. Brylla i K. Gartner
"Na szkle malowane"... choć, jak sam twierdzi, nie zna polskiego.
Na komplement, że świetnie zna język polski odpowiedział:: "Ja jestem
Czechem, nie znam polskiego. Ja czytam polskie książki, oglądam polską telewizję, ale
nie znam polskiego. Czasami jestem... zdumiony, skąd mi przychodzą do głowy różne
polskie słowa... no, widzicie, słowo daję że nie znałem słowa "zdumiony"... Mówi, że jest
gawędziarzem: "Przychodzi taki moment kiedy biorę do ręki
gitarę i zaczynam opowiadać...". A trzeba powiedzieć, że
Nohavicove opowieści są szczególne. Są takie jak jego poezja: proste i pozbawione
patosu. Mówią o szarej codzienności ale dotykają spraw ostatecznych. Powodują u
słuchacza głęboką zadumę ale i potrafią wywołać gromki śmiech. Twórczość Nohavicy jest jak samo życie, odnosi się do
spraw powszednich i oczywistych, a jednocześnie przecież niezmiernie skomplikowanych..
Opowiada o życiu i śmierci ale przede wszystkim o tym, co pomiędzy: o miłości,
cierpieniu, rozterkach i obawach współczesnego człowieka, o pięknie otaczającego nas
świata, drobnych radościach i wielkich pasjach. W jednej ze swoich piosenek śpiewa: "Mówią o
mnie, że jestem kręgosłupem społeczeństwa ale to nieprawda, ja jestem tylko jednym z
jego zmęczonych mięśni..." Śpiewa, a my słuchamy
mając wrażenie, że wyśpiewuje nasze myśli... Słuchamy i dziwimy się: jak to jest
możliwe?
"Z generacji czterdziestolatków Jaromir Nohavica jest chyba najbardziej wnikliwym i utalentowanym pieśniarzem. To bardzo odważny człowiek, aż nazbyt może często podkreślający fakt, że Bóg nigdy dla niego nie istniał. Twardy, zaangażowany, zawsze dociera do sedna rzeczy". (Karel Kryl)
organizatorów koncertów prosimy o kontakt: nohavica@ballada.pl
Największy
dostępny zbiór informacji na temat twórczości Jaromira Nohavicy znaleźć można pod
adresem internetowym www.nohavica.cz
autorem zdjęcia jest Wiesław Przeczek
SARAJEWO (tł.
Antoni Muracki
Z halickich połonin dmie złowrogi
wiatr,
nasz dobytek skromny bystry potok porwał w świat.
Żeglujemy niebem, jak żurawi sznur,
dwa wędrowne ptaki, dwa listy pośród chmur.
Jeszcze trzaska drewno i ogień
śpiewa,
a już wzrok zachodzi mgłą.
Tam za wzgórze, tam do Sarajewa
idźmy, Bogu miłość wyznać swą.
Na twej dłoni ksiądz położy moją
dłoń,
wianek z tamaryszku w spienioną rzuci toń.
Spłynie z gór do morza, jak po rzece kry.
Chmury na błękicie, a na ziemi my.
Z polnego kamienia nasz zbuduję dom,
w ociosanym drewnie będzie szumiał dąb.
Niechaj wszyscy wiedzą, żem ci słowo dał.
Dom nasz będzie pewny - na wieki będzie stał.
| Strona główna / index | SLM "BALLADA" | ARTYŚCI | WYDARZENIA | OPPA |